O   A U T O R Z E

     Nazywam się Rafał Sierchuła "Arsis". Fotografia nie jest dla mnie czymś, co chciałem od zawsze robić ... ale nie ukrywam, że wypatrywanie i uwiecznianie robali, których jeszcze nie sfotografowałem sprawia mi wiele radości. Fotografią nie zaraziłem się - jak to przeważnie bywa - od znajomych. Chciałem tylko kupić aparat do zdjęć imprezowych, wycieczkowych i ... tak jakoś wyszło. Od 2005 roku dołączyłem do Wronieckiego Klubu Fotograficznego FOKUS. We wrześniu 2006 roku uczestniczyłem w plenerze zorganizowanym przez Związek Polskich Fotografów Przyrody - okręg wielkopolski w Dwawieńskim Parku. Rok później zaczęły się starania o przystąpienie a w styczniu 2009 zostałem przyjęty do ZPFP. W którym kierunku będę zmierzał? Fascynuje mnie fotografia makro, nocna oraz tzw. "malowana światłem" ...

Rafał Sierchuła 08.05.2010r.


                                                                                                                        fot. Agnieszka Sierchuła


Poniższy tekst napisany jest z lekkim humorem - fakt, że angielskim, ale zawsze ...
osoby śmiertelnie poważne mogą mieć problemy z koncentracją ...

Więc jestem ...

     Urodziłem się bo nie miałem innego wyjścia ... a to które miałem, wykorzystałem ... więc jestem. Taka widać była wola Szefa, a z Nim lepiej nie mieć na pieńku. Zawdzięczam to też w pewnym stopniu  i  moim kochanym rodzicom, którym z tego miejsca pragnę podziękować za to ... że jestem. PS - ponoć nie była to wpadka .. ale czy to ważne ;-). Wybiła trzydziestka ... jak to strasznie brzmi. Przejście z ...naście na ...dzieścia było prawdziwym szokiem, a teraz ... teraz trzeba jedynie pocieszyć się tekstem w stylu ... "życie zaczyna się po trzydziestce" ... jestem dobrej myśli ...


Edukacja ...

     Do przedszkola tuptałem trzy lata - ale daje słowo, że nie "kiblowałem". Po ukończeniu podstawówki zagnało mnie do technikum o profilu mechanicznym. Później  zacząłem studia ... niepewnie mi szło, więc odłożyłem je na później ... ale później jakoś nigdy nie nadeszło ...


Praca ...

     Początki nie były zbyt imponujące ... miesiąc ciężkich robót na plantacji przy sadzeniu lasu, a rok później kolejne dwa miesiące katorżniczej harówy przy budowie największej fabryki w okolicy ... prace te przypadały na okres wakacyjny. Po nieudanej próbie zaaklimatyzowania się na studiach uderzyłem ... do woja. Nie było źle skoro ściemniałem 3 lata jako nadterminowy. Myślałem, że zostając w wojsku byt będę miał zaklepany, a tu zdziwko ... jednostki zaczęli rozwiązywać, a żołnierzyków przenosić z jednej strony polski na drugą ... ech ... szanse na zostanie tam dłużej topniały jak śnieg na wiosnę, więc zwinąłem manatki i zrobiłem stamtąd wypad ... Cztery miesiące kuronia na państwowej "rencie" ... dwa miesiące pracy w fabryce, którą tak zawzięcie przez dwa miesiące budowałem i ... no i pracuję teraz w miejscu o którym głośno się nie mówi, ale życie jest ciężkie i nie zawsze możno robić to co się lubi ... nie ma co narzekać ... ja nie narzekam ...


Wcześniejsze zainteresowania  ...

     Ze względu na moją wątłą postawę i znikome ilości mięśni jakie pokrywały moje ciało w szkole podstawowej często przegrywałem pojedynki "na solo" ... po ukończeniu siódmej klasy szkoły podstawowej zacząłem uczęszczać na lekcje karate - styl "shotokan". Trochę mnie to wciągnęło. Jeździło się na seminaria i obozy a że ekipa była fajna wytrwałem sześć lat. ... Zaczęły się studia, skończyło się karate ... ale zaczęło się coś o wiele ciekawszego - aikido. Ćwiczyłem je z przerwami trzy lata u jednego z najlepszych nauczycieli tej sztuki wali w Polsce. Wróciłem do swojej malutkiej miejscowości i skończyło się aikido. Do karate jakoś mnie czułem już powołania. Poszukiwałem nowej pasji zwłaszcza, że po robocie trzeba jakoś odreagować. Przez dłuższy czas zastanawiałem się co mógłbym robić ... długie godziny spędzone przy grach komputerowych sprawiały, że czułem się jakbym tracił cenny czas. I przyszło jakoś, znikąd ... może to nie powołanie ale w końcu wybrałem ... fotografie ...


Podejście do życia ...

     Jestem osobą wierzącą ... trochę przymiotników: wysoki; ; zielonooki; długonosy; krótkowłosy; łysiejący;  nie tęgi, nie szczupły (w sam raz); szatynnopodobny; zakręcony; żonaty; niedzieciaty; lubiący sporty ekstremalne (kręgielnia); wszystkożerny (prawie); raczej wesoły; holeryk;
 ... pozostałe sprawy są zbyt osobiste, aby o nich teraz pisać ... może kiedyś ;)
Aha
... nie napisałem jeszcze, że mam totalną sklerozę do nazwisk i twarzy ... więc jeśli kiedyś idąc ulicą nie poznam Ciebie i nie powiem cześć to się nie borchaj ... to wina sklerozy a nie zamierzonych chęci ... ;-) ... i pomyśleć, że mam niecałe 30 lat na karku ... co będzie za lat dwadzieścia??? ... strach pomyśleć ... najważniejsze żeby do domu trafić i żonę odróżnić od innych niewiast ;) ...

... pozdrawiam Wszystkich
... Arsis

 

góra
 

 
Rafał Sierchuła ©